wtorek, 30 kwietnia 2013

One.

Miley's P.O.V.
Obudziłam się około 9 rano. Była sobota. Przez lekko rozchylone żaluzje do mojego pokoju wpadały ciepłe promienie słoneczne. Na ich widok od razu się uśmiechnęłam. Dzień zapowiadał się świetnie. Wstałam z łóżka, pościeliłam je i zajrzałam do szafy, szukając jakiegoś t-shirtu i krótkich spodenek. Znalazłam je szybciej niż się spodziewałam. Poszłam do łazienki gdzie się przebrałam, uczesałam i nałożyłam makijaż. Chciałam zejść na śniadanie, kiedy zorientowałam się, że nie mam przy sobie telefonu. W tym celu wróciłam do pokoju i wzięłam do ręki mojego iPhone.
Miałam już schować go do kieszeni, gdy niechcący podświetliłam ekran i zauważyłam komunikat '1 nieodebrana wiadomość'. Odblokowałam ekran zastanawiając się, kto mógł do mnie napisać. Kiedy już wszystko było jasne, lekko znieruchomiałam.
Od: Justin
Przyjeżdżam dziś do Stratford, znajdziesz chwilkę czasu, żeby się ze mną spotkać?
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć... Nie widziałam Justina od miesięcy, a on nagle chce przerwać trasę i przyjechać do Stratford? Na dodatek spotkać się ze mną? Mną? Bądźmy szczerzy, nie odzywał się miesiącami, to może świadczyć jedynie o tym, że ma mnie gdzieś. Ale jeśli już napisał tego sms'a to czemu nie? Może stało się coś ważnego? Nie miałam zbyt wiele czasu na przemyślenia o jakimś zwykłym sms'ie, więc odpisałam zwykłe 'Pewnie, o której?' i zeszłam na śniadanie.
Mama przygotowała moje ulubione tosty z nutellą, Boże pobłogosław moją mamę. Nałożyłam na talerz trzy tosty i usiadłam obok mojej starszej siostry. Rodzice i moje rodzeństwo rozmawiali o kupnie nowego dywanu do salonu. Ciekawy temat do omówienia przy śniadaniu, prawda? Tylko Brandi zauważyła, ze ja jako jedyna nie włączyłam się do rozmowy.
- Co cię gryzie Miles?
- O czym ty mówisz Brands? Nic mi nie jest.
- Coś jest na rzeczy, bo ty uwielbiasz gadać o różnych pierdołach podczas śniadania. A teraz mów o co chodzi.
- Co? Po prostu lubię tosty i zamiast rozmawiać wolę je zjeść, tak trudno to zrozumieć?
- Jak sobie chcesz...
Szybko dokończyłam posiłek i odstawiłam talerz do zlewu. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, szybko wyjęłam go z kieszeni i poszłam na górę, do swojego pokoju zatrzaskując za sobą drzwi. Odebrałam połączenie.
- Tak, Justin?
- Jestem już w Stratford, masz teraz chwilkę czasu?
- Przykro mi, ale teraz nie. Obiecałam Liamowi, że gdzieś dziś razem pójdziemy i właśnie miałam po niego iść.
- Oh, rozumiem, a o której będziesz miała czas?
- Nie wiem, prawdopodobnie dopiero około szesnastej.
- Tak późno? O siedemnastej mam samolot z lotniska oddalonego od Stratford o prawie sześćdziesiąt kilometrów.
- Więc jesteś tu tylko na kilka godzin?
- Tak, jutro mam kolejny koncert, nie mogę zostać dłużej.
- W takim razie zadzwonię do Liama i odwołam nasze spotkanie.
- Świetnie, spotkajmy się za dwadzieścia minut pod Avon Theatre.
- Dobrze, będę. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia, Smiley.
- Ile razy ci mówiłam, żebyś tak na mnie nie mówił?
- Ile razy powiedziałem, ze cię posłucham?
- Ugh, nieważne. Pa.
- Na razie, Miley.
Czy ja właśnie obiecałam odwołać randkę z moim chłopakiem tylko dlatego, ze mój stary przyjaciel przyjeżdża do miasta? Co do cholery jest ze mną nie tak? Napisałam szybko sms do Liama, że moja mam jest w szpitalu i nie mogę się z nim spotkać. Wiem, ze nie powinnam kłamać, ale jak on się dowie, że zamiast z nim spotykam się z Justinem to zerwie ze mną w jednej sekundzie.
Justin's P.O.V.
Zgodziła się. Miley zgodziła się ze mną spotkać. Czy mogło mi się dziś przytrafić coś lepszego? Zależało mi na niej i to bardzo. Tylko kim jest Liam? Niby go znam, ale czemu Miley obiecała, ze się z nim umówi? Przecież jeszcze pół roku temu go nie lubiła. Ugh nie ważne. Nie mogę się doczekać aż zobaczę Miley i powiem jej o mojej niespodziance. Kazałem kierowcy podjechać pod kwiaciarnię i kupiłem bukiet herbacianych róż, jej ulubionych. Stamtąd poszedłem prosto pod Avon Theatre i czekałem aż Miley się zjawi. Czekałem może pięć minut, kiedy nagle usłyszałem krzyk jakiejś nastolatki, ale jej głos był bardzo znajomy.
- O Mój Boże, ludzie to jest Justin Bieber!
Odwróciłem się i zobaczyłem roześmianą Miley. Nic się nie zmieniła odkąd widzieliśmy się ostatni raz... Nadal miała piękne, długie, falowane włosy, bladą cerę i nawet jej styl ubierania w ogóle się nie zmienił.  Mimowolnie uśmiechnąłem się.
- Nie wygłupiaj się, Smiley.
- Po raz tysięczny, jestem Miley.
- Po raz tysięczny, ja wolę mówić Smiley.
- Ugh niech ci już będzie.
Miałem zamiar coś powiedzieć, ale wtedy Miley mnie przytuliła. Byłem zdziwiony i zadowolony w tym samym czasie.
- Tęskniłem za tobą, Miley.
- Ja za tobą też, Justin.
- Mam dla ciebie małą niespodziankę...
- Naprawdę? Jaką?
____________________________________________
Przepraszam, ze krótki, ale tą niespodziankę chciałam dopiero umieścić w drugim rozdziale i nie wiedziałam co tu jeszcze wpleść.
Przepraszam za wszystkie błędy x

1 komentarz:

  1. Podoba mi się. Masz ładny styl pisania i opowiadanie ciekawie się zapowiada : )
    @AgnesKing2 :>

    OdpowiedzUsuń